Anglia
Lifestyle

I’m ok and you? Czyli życie na angielskiej północy. (1)

Tak, to prawda, że Anglicy są zawsze “żywo” zainteresowani jak się czujesz i czy wszystko u ciebie w porządku. Przynajmniej teoretycznie. How are you? Are you ok? Alright? Trzeba się do tego przyzwyczaić. O tym i o innych szczegółach życia w UK okiem bardzo nieobiektywnej Kobiety na Wrotkach.

Brexit? Muszę tam być!

W Anglii byłam w latach 2018-2019. Czas, w którym część Polaków zastanawiała się nad powrotem do Polski i kiedy powszechnie mówiono, że to nie jest to dobry moment na wyjazd na Brytyjską ziemie. Tak, właśnie wtedy postanowiłam tam pojechać.

Wyobrażenia kontra rzeczywistość (północna część Anglii)

Gdzie się podziały angielskie trawniki?

Nie wiem, gdzie są te słynne angielskie trawniki, na pewno nie na północy. Może w Londynie, w którym przyznaje, nie byłam. Zresztą ponoć Anglia dzieli się na Londyn i całą resztę, więc widać ominęły mnie zielone oceany wypielęgnowanej trawy.

i lasy…

Wiedzieliście, że Wielka Brytania jest jednym z najmniej zalesionych krajów Europy? Zaledwie ok. 12% powierzchni kraju. Niektóre źródła podają, że jest to wynik wycinki pod uprawy i pastwiska. Inni mówią, że większość drzew została zamieniona w okręty, którymi Anglicy podbijali świat. Jakakolwiek nie byłaby historia biednych lasów, jest ich stanowczo za mało. Podobno rząd brytyjski ma zamiar posadzić na północy ok. 50 milionów nowych drzew, tworząc tym samym las długości 200 kilometrów. Oby tak się stało. Powodzenia!

Angielska depresja to nie pogoda

Dużo się mówi o angielskiej pogodzie. Szczęście/nieszczęście zmiany klimatyczne to fakt nawet na Wyspach Brytyjskich. Nie doświadczyłam w związku z tym ponadprzeciętnych (w porównaniu do Polski) deszczów, a i temperatury nie były wcale najgorsze. Tam 20 stopni jest naprawdę bardzo przyjemne, zupełnie inaczej odczuwalne niż u nas.

Angielska depresja to nie pogoda. To coś więcej. To jakaś ponurość, coś niewytłumaczalnego co wisi w powietrzu, ciąg niekończących się szeregowców, niebo, które jest jakby niżej niż gdziekolwiek indziej. Coś, co wiele osób czuło jednak nikt jednoznacznie nie był w stanie określić.

Na potwierdzenie, że to nie północ sama w sobie i nie pogoda, muszę się wam do czegoś przyznać. Zakochałam się! Tak, zakochałam się bez pamięci w Szkocji, która przecież jest jeszcze dalej i ma teoretycznie jeszcze gorszą pogodę, ale jest przecudowna, przepiękna, a w 2018 została wybrana najpiękniejszym krajem na świecie.

Angielscy Dżentelmeni

Uwielbiam Anglików ze starszego pokolenia. Są zazwyczaj bardzo pomocni i chętnie nawiązują konwersację. Wystarczy, że staniesz na środku ulicy z wyrazem niepewności na twarzy, a już ktoś pyta, czy może ci pomóc. Pierwszego dnia swojego pobytu w Anglii mogłam tej uprzejmości doświadczyć na własnej skórze. Szybsi, dokładniejsi i życzliwsi niż Goolge Maps starsi Anglicy pomogli mi dotrzeć pod właściwy adres. I nie, nie jedna osoba, a 3, i tu muszę nadmienić, że każda z tych osób sama do mnie podeszła i zapytała, czy nie potrzebuje pomocy. Chwała i cześć im za to. A dla mojej sieci komórkowej wstyd, że nie ogarnęli roamingu i pozbawili mnie navi.

Angielska młodzież

Angielska młodzież… nie chcesz z nią jechać metrem czy stać z nimi na przystanku. Głośna, wulgarna i bardzo “wyluzowana” w złym tego słowa znaczeniu. Część też kompletnie nieszanująca pracy. Mająca wszystko za łatwo. Bezstresowo wychowywane dzieci są również upiornymi towarzyszami podróży we wszelkich małych, zamkniętych środkach transportu.

Fit-życie Anglików

To właśnie tam istnieją chyba najlepsze na świecie siłownie. Ogromna powierzchnia z maszynami, których część widziałam pierwszy raz na oczy, do tego strefa fitness, mnóstwo sztang, rollerów i czego tylko sobie zażyczysz. Ponadto czysto, miło i przyjemnie z kranami ze świeżą wodą i automatem pełnym batonów i energetyków. Jeśli mogłabym coś zabrać z Anglii, to na pewno byłoby to jedna z ich siłowni i… banki.

Ach te angielskie banki (tak było przynajmniej na początku 2019)

Gdy ci smutno, gdy ci źle idź do banku, a uśmiechniesz się. Kiedy przychodzisz do banku w Polsce, jesteś traktowany jak potencjalny złodziej, który chce wyłudzić pieniądze. Od progu dostajesz votum nieufności. W bankach angielskich jesteś mile witanym potencjalnym wspólnikiem w interesach. Ukończenie formalności związanych z założeniem konta jest okazją, by przywitać się z kierowniczką oddziału, która jest wezwana tylko po to, żeby osobiście ci pogratulować.

Tego samego doświadczysz, kiedy idziesz na rozmowę w sprawie kredytu. Nie tylko twoja potencjalna zdolność kredytowa nawet jako pracownika najniższego szczebla jest naprawdę imponująca, ale dodatkowo, jeżeli cokolwiek jest nie tak, nawet nie z winy banku, wszyscy łącznie z kierownictwem przeproszą cię za ową niedogodność. Nie wiem ile w tym szczerości (pewnie niewiele), ale i tak kocham angielskie banki – wizyta w nich zawsze poprawia humor.

Tekst odnosi się do sytuacji w latach: 2018-2019 i opisuje północną część Anglii. Część druga

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.