Anglia
Lifestyle

I’m ok and you? Czyli życie na angielskiej północy. (2)

Wyobrażenia kontra rzeczywistość (północna część Anglii)

“The empire on which the sun never sets”

“Imperium, nad którym nigdy nie zachodzi słońce”. Określenie używane w stosunku do Imperium Brytyjskiego, które swego czasu było największym krajem na świecie. Jego obywatele stanowili aż 1/4 światowej populacji, a podbite ziemię odejmowały m.in.obecną Kanadę, kraje Afryki, Azji i Australię. Wiele lat później, w wolnej Europie, sytuacja wygląda zupełnie inaczej…

Ilość Anglików w Anglii

Nie wiem, czy brexit wyjdzie im na dobre, czy nie. Nie znam się i znać się nie chcę na polityce. Jednak to, co mnie uderzyło to ilość Anglików w Anglii. Miasta dosłownie zalane muzułmanami, czarnoskórymi, Polakami i innymi nacjami. Czasem trudno było zobaczyć rodowitego Anglika na ulicy. Szczerze współczuje im z tego powodu. W swoim własnym kraju chcesz się czuć jak gospodarz, a nie jak współlokator.

Swobodne podejście do artystycznego nieładu

Bałagan zarówno w angielskich domach, jak i na podwórku to dość częsty widok (przynajmniej na północy). Inną postawę odnośnie porządku było też widać po ulicach, autobusach czy barach/kawiarniach itd. Turlające się butelki/pudełkach po fast foodach były dość typowym widokiem w komunikacji miejskiej. Co ciekawe w autobusach zazwyczaj były kosze na śmiecie, a jednak śmieci łącznie z zużytymi biletami lądowały na podłodze. Pasażerowie w tych całym brudzie siedzieli i nikomu to nie przeszkadzało. Ulice wyglądały podobnie – pudełka, butelki. Przed wejściem do pubu potrafiła leżeć, dosłownie góra śmieci i również obsługa i klienci zdawali się tego nie zauważać.

Fish and chips

Nie sposób nie wspomnieć o sławnym daniu narodowym Anglików. Ryba z frytkami… za to nadrabiają słodyczami. Tu można sobie naprawdę pofolgować. 😀

Magia angielskich domów

2 krany, 2 kurki – z jednego leci gorąca woda, z drugiego zimna… jak umyć ręce, żeby się z jednej strony nie poparzyć, a z drugiej nie myć w zimnej?

Krany w Anglii
??

Sznurek zwisający z sufitu zamiast włącznika światła i brak kontaktów w łazience, pralka w kuchni, okna, które otwierają się lub nie, w taki sposób, że nie umyjesz ich od środka – witajcie firmy specjalizujące się w myciu okien, wybetonowane, nieprzyjemne i często z bałaganem przydomowe “ogródki”. Szałem była możliwość wynajęcia domu, z kawałkiem trawy dookoła i…angielskie carpety.

Kocham angielskie carpety

Tak, kocham angielskie carpety. Pomimo że nasłuchałam się strasznych opowieści o mieszkających pod nimi robakach, o łazienkach nimi wysłanych, pod którymi gnije podłoga. Nie zmienia to faktu, że pod moim nic nie mieszkało i nic nie gniło, a mieszkanie w domu wysłanym mięciutką wykładziną jest po prostu cudowne.

Angielskie miasta i miasteczka

Za co doceniam angielskie miasteczka? Za to, że nawet w niewielkim mieście jest dostęp do wszystkiego. Anglicy mają pieniądze i potrzebują mieć gdzie je wydawać. Potrzebują sklepów, restauracji, kawiarni, pubów i jeszcze raz sklepów, restauracji, kawiarni i pubów. To sprawia, że możesz cieszyć się życiem na prowincji, jednocześnie nie robiąc cotygodniowych wypraw “do miasta” na większe zakupy.

Królowe i króle życia

Życie w Anglii jest (było) bajecznie proste. Ceny nieznacznie wyższe niż w Polsce, a zarobki wyższe zdecydowanie. Pokrycie podstawowych kosztów utrzymania (tryb oszczędnościowy) to kwestia tygodnia/półtora twojej pracy. Wystarczy chcieć pracować, a nawet za najniższa krajową można dobrze żyć.

Jeżeli natomiast masz żyłkę przedsiębiorcy, to tu masz ogromne pole do popisu. Pewnego sobotniego poranka wsiadłam do autobusu i pojechałam do oddalonego o ponad 200 km Sheffield na spotkanie Asbiro Investors. Tam poznałam wiele osób, które inwestowały bądź chciały zacząć inwestować w Anglii w nieruchomości. Aż trudno uwierzyć, że tam jest to takie proste. Poznałam osoby, które zaczynając kompletnie od 0, w kilka lat stały się właścicielami kilkudziesięciu domów na wynajem, kilku hoteli… zresztą sami posłuchajcie.

Zapewniam Was, że znając angielskie realia, podejście banków, historię różnych ludzi, nie jest to nic nadzwyczajnego zarezerwowanego dla wybitnych. Tam tak po prostu jest (było).

Czy się stoi, czy się leży garść funtów się należy

Łatwość uzyskania dobrych dochodów i niskie koszty utrzymania niestety mają również negatywny wpływ. Brak szacunku do pracy, lenistwo, brak inwencji i myślenia, a czasem wręcz wtórny analfabetyzm (typu Anglik pytający jak się piszę “didn’t”!) wyraźnie dotknął część angielskiego społeczeństwa. Czasem dochodziło wręcz do absurdalnych sytuacji.

Panie w biurze, które nie były w stanie przepisać poprawienie danych adresowych – wiecie, tych standardowych imię, nazwisko, adres (udało się dopiero za 3! podejściem).

Technik drapiący się po głowie czemu zamontowany ekran nie działa. Żeby rozwikłać zagadkę, zawołał kolegę – okazało się, że ekran nie był podłączony do prądu. Serio!! Teraz trzeba się zastanowić, czy kawały powinny być o blondynkach, czy o angielskich technikach :D.

Stworzenie stanowiskowego filmiku instruktażowego, od którego oglądania robiło się niedobrze. Ponownie – serio!! Kilkuosobowa komisja pytała się mnie osobiście czy czuje po nim mdłości :D:D Ja wiem, że każdemu się zdarza, ale w całym swoim życiu nie doświadczyłam tylu absurdalnych sytuacji, co tam.

Polacy w Anglii

I tak na sam koniec parę słów o naszych rodakach. Przed wyjazdem do Anglii słyszałam, że na Polaków trzeba szczególnie uważać. Nie wiem, ja dostałam od nich dużo wparcia, pomocy, o którą nawet nie prosiłam. Do tego przekonałam się, że jesteśmy naprawdę fajnym narodem. Mamy swoje wady to jasne jednak ogólnie jesteśmy pracowici, ogarnięci, porządni i zaradni. Wbrew pozorom żyjemy też w nowoczesnym kraju. Technologie czy udogodnienia, które u nas funkcjonują od lat, na “zachodzie” nie koniecznie są takie oczywiste.

Sunderland

Tekst odnosi się do sytuacji w latach: 2018-2019 i opisuje północną część Anglii. Część pierwsza

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.