Kobieta i motocykl
Motocykle

Motocyklistka – objawienie? (1)

Nie, to nie tak, że nagle wstałam i stwierdziłam, że będę jeździć na motocyklu. Motocyklistką się nie stałam, motocyklistką zostałam stworzona. Sztucznie jak kwiatek przyklejony do kaktusa w supermarkecie. Jednak wsiąkłam. Z ręką na sercu muszę przyznać, że wsiąkłam w te motocykle. Wsiąkłam do tego stopnia, że parę lat później zaczęłam nawet pracować w branży.

Sprzedawałam motocykle, sprzedawałam ubrania motocyklowe i akcesoria. Mało tego, okazało się, że odzież moto przyprawia mnie o szybsze bicie serca. Kto mnie zna, ten wie, że nienawidzę zakupów. Buty, sukienki, bluzki, swetry, po godzinie jestem gotowa biegać z kałasznikowem po sklepie i złorzeczyć wszystkim i wszystkiemu. Nienawidzę i już. Ale ubrania motocyklowe? Ach, to już zupełnie inna historia. Kaski, kombinezony, buty, rękawiczki, odzież termiczna, t-shirty, bluzy, kurtki skórzane, tekstylne, jeansy moto. Gdyby nie wrodzony rozsądek (a jak) i ograniczenia finansowe (tak, bardziej to drugie) miałabym garderobę pełną ciuchów na każdy dzień tygodnia. W obecnej rzeczywistości mam jednak jedynie dwa pełne komplety – jeden typowo sportowy i drugi turystyczny….. wracając jednak do tematu:

Jak zostałam motocyklistką.

Jest rok 2015. Motocykliści to dla mnie dawcy i szaleńcy. Wszystko się zmienia, kiedy poznaje jednego z nich. Z pierwszych jazd jako “plecak”, poza przerażeniem, niewiele pamiętam. Przez większość czasu jadę z zamkniętymi oczami. Zabójcza mieszanka strachu i adrenaliny. Ku swojemu zaskoczeniu, zanim się spostrzegłam zostaje właścicielką swojego pierwszego motocykla – czarnej Yamahy YZF-125.

Yamaha YZF 125
Yamaha YZF 125

Pierwsza jazda

Tu jest sprzęgło, tu hamulec i gaz. Biegi zmienia się tak. Ruszaj! No to ruszyłam.

Pierwsza jazda

Po 3 dniach śmigam podekscytowana ulicami Warszawy. Bzyczek jest bardzo wdzięcznym motocyklem. Dobrze się prowadzi, dobrze wygląda, i rozpędza się do 130 km/h, z górki, bo z górki, ale zawsze. Jedynym jego minusem jest brak ABSu co niedługo miało się zemścić.

Dobrze to Pani wymyśliła

Główna ulica w Pruszkowie. Jadę na swojej czarnej strzele na prawym pasie. Na lewym ustawia się policja do skrętu w lewo. Nagle drogę przecina mi samochód skręcający z przeciwległego pasa. On na pewno mnie nie widział jednak policja całe zdarzenie obserwuje z pierwszego rzędu. Wciskam rozpaczliwie hamulec (bez ABS-u) blokując przednie koło. Po chwili sunę już wraz z motocyklem po asfalcie prosto w stronę samochodu, którego przerażony kierowca stanął na środku ulicy dokładnie przede mną. Trochę strachu, bzyczek zatrzymuje się na samochodzie, ja trochę wcześniej. Policja spisuje notatkę. Dostaję pochwałę od policjanta, że widząc blokujący mi drogę samochód rozsądnie kładę motocykl, aby wytracić prędkość. Ha, brak ABS-u i wiedzy stróża prawa robi ze mnie na chwilę prawdziwą bohaterkę. Za porysowany motocykl i poniszczone ubranie dostaje odszkodowanie, które praktycznie zwraca mi koszt zakupu motocykla.

Mały, ale wariat

Kolejnym moim motocyklowym nabytkiem jest Pit Bike MFR 140.

Pit Bike MRF 140
Pit Bike MRF 140

Mały szatan, który nie raz chciał mnie zrzucić z siodła. Na nim przemierzam leśne ścieżki i na nim staram się nie wpaść w opony na torze cartigowym. Tor kompletnie mi nie idzie (dopiero w kolejnych latach mam się dowiedzieć dlaczego), a na szarżowanie po lesie jest stanowczo za mały. Postanawiam zmienić go na większego AJP PR3.

AJP PR3
AJP PR3

Ajek jest doskonałym wprowadzeniem w świat enduro. Niższy niż typowy Endurak czy Cross daje mnóstwo radości na górkach i w terenie. A czasem serwuje prawdziwą kąpiel.

Kąpiel

Na zdjęciu tego nie widać, ale właśnie stoję po kolana w wodzie. To był najbardziej zaskakujący, a jednocześnie przyjemny upadek w moim życiu.

Pora na coś mocniejszego

Bzyczek jest cudownym motocyklem, ale niestety jako 125 nie nadąża za “pełnoprawnymi” motocyklami. Potrzebuje czegoś mocniejszego. Potrzebuje prawa jazdy kategorii A. Zapisuje się na kurs. Niestety instruktor totalnie mija się z powołaniem. Przez cały czas trwania jazd rozmawia przez telefon. Kursanci są praktycznie zostawieni sami sobie. Kończę zajęcia umiejąc niewiele więcej niż wcześniej. Podchodzę do teorii, ale nie udaje mi się zdążyć przed zimą z egzaminem praktycznym. Na wiosnę wykupuję dodatkowe jazdy w szkole Tomka Kuliga. Dopiero tam, tak naprawdę pierwszy raz w życiu, ktoś pokazuje mi, o co w tym wszystkim chodzi. Instruktorzy przykładają się do zajęć i rzeczywiście zależy im żeby czegoś nas wszystkich nauczyć. Zapisuje się na pierwszy egzamin. Potem drugi. Stres paraliżuje. Raz nie obejrzałam się przed ruszeniem z miejsca, drugi raz podparłam się na 8. Trzeci raz zdaje egzamin w Łomży.

Moja Honda szybsza niż wygląda

Nim odbieram prawo jazdy przymierzam się do zakupu Hondy CBR 600 F. Jazda testowa idzie doskonale. Sześćsetka trochę mnie przeraża gabarytami (waży ponad 200 kg), ale jest piękna i łagodnie oddaje moc. Po zatrzymaniu, schodząc z motocykla, ciężar mego szczęścia przytłacza go i ląduje bokiem na asfalcie. Porysowany odważnik kierownicy, dekiel, kierunek i owiewka przypieczętowuje zakup mej nowej miłości. Nie mam wątpliwości, że czeka nas wspaniała przyszłość. (część 2)

Honda CBR 600 F
Honda CBR 600 F

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.