Morsy
Lifestyle

Morsowanie. Czy warto zostać morsem?

Morsowanie dla jednych jest szaleństwem, dla innych istotnym składnikiem życia. Jakie są plusy morsowania? Czy są jakieś przeciwskazania? Jak zacząć morsować?

Morsowanie – jako jedna z form leczenia zimnem

Przede wszystkim zacznijmy od tego, że koncepcja leczenia zimnem jest znana od wieków. Już w starożytnym Egipcie ludzie płukali się w zimnej wodzie, by oczyścić nie tylko ciało, ale i ducha. Hipokrates zwany “ojcem medycyny” zalecał natomiast wychładzanie organizmu jako sposób na zmniejszenie obrzęków, krwawienia i bólu. Do tej pory stosujemy zimne okłady na skręcone kostki i inne nieszczęścia, a w niejednym SPA możemy skorzystać z groty lodowej, w której temperatura osiąga poniżej 0 stopni. Jej bardziej drastyczną odmianą jest kriokomora, gdzie temperatura powietrza ma nawet -160 stopni C. Biorąc to wszystko pod uwagę morsowanie, czyli kąpiel w zimnej wodzie, jest jednym z wielu sposobów na obcowanie z zimnem, a ponieważ woda wychładza organizm nawet 2-3 razy szybciej niż powietrze, zapewnia ono jeszcze większy szok termiczny, a o szok właśnie w tym wszystkim chodzi.

morsowanie

Co się dzieje z ciałem podczas morsowania?

Podczas morsowania dochodzi do wstrząsu termicznego wyniku, którego zostaje aktywowany układ naczyniowy. Powierzchniowe naczynia krwionośne kurczą się, a krew zostaje wycofana do głębiej położonych tkanek i narządów. W tej sposób organizm chroni najważniejsze ograny, oddając na pastwę zima mniej istotne dla przeżycia obszary ciała. Po ustaniu działania niskiej temperatury następuje reakcja odwrotna, czyli rozkurcz naczyń i przywrócenie krążenia. Wizualnie możemy obserwować obie fazy jako blednięcie skóry po wejściu do zimnej wody, a następnie jej zarumienienie po wyjściu.

W pierwszej fazie dochodzi także m.in.do zwiększenia lepkość krwi, zmniejszenia przewodnictwa nerwowego, podwyższenia progu bólowego, zwiększenia napięcie mięśni szkieletowych i zwiększenia ciśnienia tętniczego i żylnego. W fazie drugiej na odwrót – naczynia ulegają intensywnemu rozszerzeniu, zmniejsza się napięcie mięśni szkieletowych oraz obniża się ciśnienie tętnicze i żylne. Podczas całego procesu możemy również zaobserwować drżenie mięśni i dreszcze. W ten właśnie sposób organizm stara się wyprodukować dodatkowe ciepło, by utrzymać temperaturę ciała.

Jakie są plusy morsowania?

Zalet morsowania jest wiele. Regularne kąpiele w zimnej wodzie:

  • zwiększają odporność organizmu. Morsy rzadziej chorują, o ile w ogóle,
  • pomagają w leczeniu kontuzji i urazów,
  • mają dobroczynny wpływ w przypadku chorób na reumatycznych,
  • redukują ból,
  • poprawiają humor, tak, tak, morsowanie wpływa pozytywnie na nastrój, a także pamięć,
  • poprawiają kondycję skóry, która po zimnej kąpieli jest lepiej ukrwiona i odżywiona,
  • pomagają w walce z cellulitem i nadwagą,
  • poprawiają wydolność układu sercowo-naczyniowego,
  • wielu również twierdzi, że dzięki morsowaniu pozbyli się uporczywego bólu kręgosłupa.

Pierwsze morsowanie – jak się przygotować?

Przy założeniu, że jesteś zdrowy i gotowy psychicznie, do pierwszego morsowania wystarczy Ci kostium kąpielowy, ręcznik i termos z ciepłą herbatą. Niektórzy korzystają również z butów neoprenowych, które pomagają w poruszaniu się po lodzie i zapobiegają wychłodzeniu stóp. Przed wejściem do wody należy porządnie się rozgrzać, wykonując ćwiczenia aerobowe. Dzięki dobrej rozgrzewce kontakt z zimnem wcale nie będzie taki drastyczny. Morsować najlepiej w grupie lub w obecności drugiej osoby. Szczególnie pierwsza kąpiel nie powinna odbywać się samotnie. Nigdy nie wiesz, jak twój organizm zareaguje na szok termiczny. W wielu miastach działają kluby morsów, które organizują wspólne kąpiele i do których można się przyłączyć.

W czapce i rękawiczkach czy bez?

Na ten temat jest wiele dyskusji. Niektórzy twierdzą, że przez dłonie i głowę ucieka najwięcej ciepła, dlatego powinno się je chronić przed zimnem, inni uważają, że prawdziwy mors nie boi się zanurzyć w zimnej wodzie w całości. Osobiście uważam, że jest to kwestia indywidualna i nie powinna być kluczową kwestią w morsowaniu.

Czy każdy może zostać morsem?

Przeciwskazaniami do morsowania są przede wszystkim problemy z układem krążenia, choroby nerek, nadciśnienie tętnicze. Jeżeli masz jakiekolwiek wątpliwości najlepiej zasięgnąć opinii lekarza (byle rozsądnego i znającego temat).

Moja przygoda z morsowaniem

Do swojej pierwszej kąpieli w zimnej wodzie zbierałam się ponad 5 lat. Tyle mniej więcej zajęło mi wprowadzenie tego pomysłu w życie. Samą ideą morsowania zainteresowałam się dzięki znajomej z pracy, która była morsem. Nie przekonałaby mnie, gdyby nie to, że od lat walczyłam, z co sezonową anginą. Regularnie co najmniej 2 razy w roku (jesień, zima) lądowałam na antybiotyku z zapaleniem gardła. Nie pomagało picie wody z cytryną, jedzenie miodu, zdrowe odżywianie, branie prewencyjnie witaminy C i Rutinoscorbinu. Będąc całkowicie bezradną w tej kwestii, stwierdziłam, że pora na coś niestandardowego. Czemu jednak zbierałam się do tego ponad 5 lat? Powód jest prosty – jestem strasznym zmarzlakiem i ten, kto widział, jak wchodzę do jakiejkolwiek wody poza tą gorącą w wannie, wie, że nie żartuje. Co roku szukałam więc wymówek, dlaczego jeszcze tej zimy nie zostanę morsem. W końcu jednak nadszedł ten dzień i w marcu 2016 na jednej z Gdyńskich plaż stało się – weszłam do zimnej wody i to całkiem szybko. 😉

Co mogę powiedzieć o morsowaniu z własnego doświadczenia? Bez wątpienia to prawda, że znacząco zwiększa odporność organizmu. Przez okres, w którym regularnie morsowałam, praktycznie przestałam chorować, a jeśli nawet zdarzyły się jakieś przeziębienia to o niebo lżejsze niż zazwyczaj. Zniknęły też całkowicie problemy z przeziębionym pęcherzem, z którym kiedyś również miałam problem. Potwierdzam też, że morsowanie poprawia humor. Po wyjściu z wody człowiek czuje się dosłownie jak młody Bóg. Wbrew teorii nie zwiększyła się jednak moja tolerancja na zimno i nadal jestem takim samym zmarzluchem jak kiedyś.

Podsumowując, osobiście gorąco polecam morsowanie. Naprawdę wpływa bardzo pozytywnie na ciało i samopoczucie, a wbrew pozorom po dobrej rozgrzewce wejście do wody zimą jest znacznie łatwiejsze niż latem. Wynika to z mniejszej różnicy temperatur, jaka jest między wodą a powietrzem w tym okresie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.