minimalizm
Lifestyle

Minimalizm, czy naprawdę mniej znaczy więcej?

Nie lubię dorabiania do niczego zbędnej ideologi, ale parę lat temu dostałam uczulenia na posiadanie zbyt wielu rzeczy i wiem, że to uczulenie dla niektórych ma nazwę. Mówię oczywiście o minimalizmie i choć za minimalistkę się nie uważam, to rzeczywiście mam pewne niepokojące objawy 🙂

Co to jest minimalizm?

Zgodnie z Wikipedią jest to ograniczenie wymagań, potrzeb i dążeń. Minimaliści pozbywają się ze swojego życia nadmiaru przedmiotów, a także niepotrzebnych zachowań, przekonań, zwyczajów itd. pozostawiając tylko to, co rzeczywiście jest przydatne i wnosi jakąś konkretną wartość. Minimalizm jest przeciwieństwem konsumpcjonizmu i jest nastawiony na bycie, działanie, przeżywanie, a nie posiadanie. Jako styl życia obejmuje wiele jego aspektów od minimalizmu w szafie związanego z ilością ubrań po całościowe podejście do życia i sposobu jego przeżywania. Może być także rozpatrywany jako kierunek w sztuce, muzyce czy architekturze. Od jakiegoś czasu coraz większą popularnością na zachodzie cieszą się również tzw. Tiny House, czyli maleńkie domy przystosowane do normalnego, całorocznego mieszkania. To, co u nas byłoby co najwyżej opcją na działkę, tam coraz częściej jest świadomym wyborem, który zdaje się być kwintesencją minimalistycznego podejścia do życia. Mało rzeczy, mały dom, niskie koszta.

Minimalizm – moda czy rozsądek?

W pewnym momencie minimalizm stał się modny. W sieci pojawiły się tematyczne challenge, które pomagały uporządkować przestrzeń dookoła i wyzbyć się niepotrzebnych rzeczy w 21, 30, 15 dni. Do tego zalew informacji na temat, jak bardzo można zredukować ilość posiadanych przedmiotów. Jak z każdą modną rzeczą również tutaj niektórzy potraktowali temat bardzo dosłownie i można było spotkać radykalnych minimalistów, którzy cały swój dobytek byli w stanie zmieścić w jednej walizce. Pamiętam nawet jednego chłopaka, który specjalnie kupił spodnie z odpinanymi nogawkami, żeby móc w ten sposób jeszcze dobitniej ograniczyć ilość posiadanych ubrań i mieć długie i krótkie spodnie w 1.

Zgodnie z ideą minimalizm nie jest jednak sztuką posiadania jak najmniejszej ilości rzeczy, a raczej sztuką rezygnacji z tego, co i tak nam nie służy lub z czego nie korzystamy. Ograniczeniem w kupowaniu kolejnych “zabawek” i nowości, które po chwili rzucimy w kąt. Minimalizm zmusza do uporządkowania przestrzeni dookoła i tym samym w wielu kwestiach bardzo ułatwia życie. Jednym z ciekawszych aspektów minimalizmu w szafie jest na przykład pojęcie garderoby kapsułowej. Ograniczona ilość rzeczy, ale o pasujących do siebie kolorach i wzorach pozwala na stworzenie wielu unikalnych połączeń i tym samym jest doskonałym rozwiązaniem, szczególnie dla tych, którzy niezależnie od ilości ubrań, wciąż nie mają czego na siebie włożyć.

Zalety minimalizmu

Zdrowy minimalizm może być bardzo dobrą odtrutką na część dzisiejszych bolączek. Od lat już bowiem wielu jesteśmy tresowani w wydawaniu pieniędzy na niepotrzebne rzeczy, które potem tylko zagracają nasze domy i umysły. Minimaliści chwalą sobie ten sposób na życie, przypisując mu takie zalety, jak:

  • ogólne uproszczenie życia. Mniej rzeczy, mniej potrzeb, mniej problemów, bardziej uporządkowane i prostsze życie,
  • Poczucie większej wolność. Przestajesz być niewolnikiem rzeczy, nawyków, zachowań. Możesz skupić się bardziej na samym życiu, a mniej na gromadzeniu, a następnie przekładaniu tego wszystkiego z kąta w kąt. Mając mniej rzeczy, masz również więcej możliwości wyboru choćby tego, jak i gdzie chcesz żyć, a właściciele Tiny House to wcale nie koniecznie biedacy, których nie stać na nic większego. Mając mniej, jesteś o wiele bardziej mobilny i elastyczny,
  • oszczędność czasu. Mniej rzeczy, mniej sprzątania, mniej marnowania czasu,
  • troska o środowisko naturalne. Mniej śmieci, mniej zużycia materiałów, mniejszy negatywny wpływ na środowisko,
  • Oszczędność pieniędzy zarówno poprzez ograniczenie zakupów, jak i później kosztów utrzymania,
  • większe poczucie szczęścia – mniej rzeczy to więcej porządku, mniej problemów, większe poczucie wolności, mniejsze potrzeby i więcej pieniędzy. Więcej rzeczy to natomiast większe domy, większe rachunki, większe potrzeby, większy stres itd. Tutaj oczywiście należy założyć, że takie podejście jest sprawą indywidualną i nie każdy będzie odczuwał to w ten sam sposób. Minimalizm jest bowiem pewnym wyborem i zmianą nastawienia w postrzeganiu tego, co nas otacza.

Osobiście szanuje minimalizm i minimalistów, bo podoba mi się praktyczny aspekt tego wszystkiego. Mniej znaczy więcej? A Wy, jak myślicie?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.