Kobieta na wrotkach
Wrotki

Historia stłuczonego kciuka

Po zakupie moich cudenek w myśl zasady, że kiedyś się jeździło, że na łyżwach też daje radę, że w końcu to są tylko wrotki, wyszłam na ulicę podbijać okolicę. Jeden, drugi, trzeci raz dzięki przydrożnym słupom, murkom, trawnikom i innym wróciłam cało do domu. Jednak w końcu nastał ten dzień – dzień pierwszej kontuzji. Wydawałoby się błaha sprawa – przejście przez ulicę, potem nierówny chodnik i bach upadłam tak niefortunnie, że wybiłam sobie kciuka.

Czemu kciuka? Pewnie dlatego, że nadgarstek miałam usztywniony ochraniaczem i kiedy przechyliło mnie do tyłu, nie mogąc zgiąć naturalnie dłoni, wylądowałam prosto na owym biednym, niewinnym kciuku. Z dwojga złego lepszy kciuk niż uszkodzony nadgarstek. Tak czy siak, stwierdziłam, że liczba przeżytych dni na wrotkach w stosunku do liczby dni przede mną jest niewystarczająca by z optymizmem patrzeć w przyszłość i że trzeba się z tematu trochę doszkolić. W ten sposób powstał oto ten film – wyrabianie nawyku kucania, kiedy dzieje się coś, co zagraża kciukom i innym członkom.

Jak się nie zabić na wrotkach?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.