Introwertyzm
Lifestyle

Bo jestem introwertykiem…

Ostatnio w internetach, nie wiem czemu, ciągle trafiam na jakieś artykuły o introwertykach. Jako że sama jestem jednym z nich, nie raz patrzę, co tam mają do powiedzenia na ten temat. Niewykluczone, że tym samym osobiście nakręcam falę zalewającego mnie sieciowego introwertyzmu, bo jak wiemy, internety szybko się uczą, co czytasz, co lubisz i co jesz na śniadanie. Dlatego postanowiłam napisać o tym artykuł, a potem zmienić temat zainteresowań i zacząć czytać o tym, czemu mi więdną kwiatki na balkonie, pomimo że je podlewam i codziennie z nimi rozmawiam.

Bo jestem introwertykiem…

To, że ludzie lubią usprawiedliwiać swoje własne problemy czynnikami zewnętrznymi, nie tą fazą księżyca, wstawaniem lewą nogą, ostrym cieniem mgły, i tak dalej i tak dalej, nie jest niczym nowym. Zgodnie z tą ideologią introwertyzm jest oskarżany o bycie powodem osamotnienia, nieśmiałości, problemów w pracy i ogólnego życiowego niepowodzenia. Wszystkie problemy w relacjach międzyludzkich kwitowane są często jednym stwierdzeniem – bo jestem introwertykiem. Umówmy się bycie introwertykiem, a posiadanie problemów z nawiązywaniem kontaktów z innymi, to 2 kompletnie różne sprawy. Nazywanie nieśmiałości, strachu przed ludźmi, brakiem umiejętności otwarcia się, czy innych lęków introwertyzmem prowadzi do jednego -zamiast szukania rozwiązania swoich problemów, ludzie chowają się za zwykłą wymówką, która do tego nie jest prawdziwa. Introwertyzm to nie problemy z nawiązywaniem relacji międzyludzkich!

Introwertyzm, czyli siła z wewnątrz

Jak sama nazwa wskazuje, introwertyk czerpie swoją siłę z własnych wewnętrznych zasobów (w przeciwieństwie do ekstrawertyka, który jest bardziej nakierowany na świat zewnętrzny). To pociąga za sobą szereg innych cech. Jedną z nich jest potrzeba spędzania czasu również na osobności. W samotności ładuje on bowiem swoje baterie. W kontaktach międzyludzkich introwertycy wolą z założenia spotkania w mniejszej grupie osób. Lubią budować głębokie relacje, a to wymaga skupienia się na konkretnej osobie.

Small talki nie ogół nie są mocną stroną introwertyków. Preferują oni także posiadanie kilku naprawdę dobrych przyjaciół bardziej niż posiadanie wielu powierzchownych znajomych. Mają też rozwiniętą umiejętność obserwacji i analizy, które wykorzystują do podejmowania decyzji (słusznych lub nie, ale na pewno przemyślanych). Cenią sobie spokój, a ponieważ mają rozbudowane życie wewnętrzne, nie odczuwają nudy i dobrze się bawią także w swoim własnym towarzystwie. Zbyt długie przebywanie w grupie ludzi, po pewnym czasie wymaga od nich naładowania baterii w samotności.

Z wad wymienia się między innymi brak spontaniczności i marzycielstwo. Co do tego pierwszego to może rzeczywiście coś w tym jest. Sama lubię działać według ustalonego harmonogramu. Co do marzycielstwa to uważam, że nie ma nic wspólnego z introwertyzmem. Obserwacja i analiza – tak, ale nie uciekanie w świat marzeń. Zbytnie marzycielstwo i myślenie magiczne bardziej kojarzy mi się z niedojrzałością, a nie z typem temperamentu. Marzenia są dobre i potrzebne, ale bardziej jako wizja celu, do którego się dąży i podejmuje działania do ich urzeczywistnienia. Marzenie o wygranej w totka może się spełnić, ale jest to mało prawdopodobne, zwłaszcza jeśli marzysz, ale nawet w niego nie grasz.

Wadą niewadą introwertyzmu jest także czasem mylny odbiór społeczny. W obecnych czasach promowany jest bardziej ekstrawertyzm – bądź widoczny, miej 1000 znajomych, bądź ciągle w otoczeniu innych ludzi itd. O ile w żadnej z tych rzeczy nie ma nic złego, to jednak czasem niektórym ludziom trudno jest zrozumieć, że można funkcjonować inaczej. Introwertyk jest trochę jak kot. Z prawdziwą przyjemnością się z tobą spotka i będzie się cieszył twoją obecnością, ale od czasu do czasu musi też udać się na swoją samotną wyprawę, z której w dowód sympatii przyniesie ci “zdobycz” w postaci nowego pomysłu, różowych wrotek, albo samodzielnie wykonanego stolika do kawy. Introwertyk bowiem w samotności odpoczywa, tworzy i podejmuje ważne decyzje.

Moc introwertyzmu

W życiu ważne jest, by znać swoje mocne i słabe strony. Dzięki temu móc wykorzystywać maksymalnie te pierwsze i niwelować skutki tych drugich. Bycie introwertykiem to zdecydowanie mocna życiowa karta, ponieważ to trochę tak jakbyś był samoładującą się baterią słoneczną. Cała sztuka polega na tym, żeby nie pozwolić nikomu, ani niczemu tego wewnętrznego słońca przysłonić. Nie zawsze jest to proste. Czasem społeczeństwo próbuje narzucić nam, jacy powinniśmy być. Próbuje wymusić konkretne wzorce zachowania. Zasłonić nam “słońce” tylko po to, żeby wmówić nam, że potrzebujemy sztucznego oświetlenia, które ono sprzeda nam oczywiście po promocyjnej cenie. W ten sposób tworzy się niewolników uzależnionych od rzeczy, których tak naprawdę nawet nie potrzebują. Jeśli jesteś introwertykiem czerp z tego siłę, a nie doszukuj się problemów tak, gdzie ich nie ma.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.